Z tkliwością patrzę… (przekaz)

Z ogromnym szacunkiem patrzę na tych, którzy idą zapalić Światło na mogiły swoich bliskich. Cmentarz – ludzie postanowili, że spotkanie z nimi dokonuje się w miejscu połączonym z duchowością, bo tutaj w ziemi pochowali ciała tych, których poznali w trakcie swojego życia.

Patrzę z tkliwością, bo przynoszą swoje Serca na to spotkanie. Za każdym razem zastanawiam się, jak jeszcze głębiej, bardziej mogą wejść w poznawanie tego, co jest najsilniejszą z możliwych sił, najwspanialszą z możliwych wspaniałych – miłością. Ona różnie jest nazywana, traktowana przez ludzi, ale jest TA, która łączy wszystko, wszystkich, znajdujących się wszędzie!

Z tkliwością patrzę, gdy Światła zapalają najczęściej nie wiedząc, że obok przystanął ten KTOŚ pełen zadumy. Z tkliwością patrzę – oni jeszcze nie wiedzą, że tego KOGOŚ serce pozbawione jest jakiejkolwiek pretensji. Przyglądam się, gdy Ogień płynie ciepły do tych, którzy nadal są w zmaganiach życia.

Cóż to Serce mówi poza tym, że ogrzewa?  Opowiada o potrzebie bycia ponad miałkim, ciemnym, smutnym. Niemal można usłyszeć głos tych Serc w Istnieniu bijących „Nie płacz, tylko uśmiechnij się do mnie, uśmiechnij się, opowiedz mi o tym, o co chcesz swoje życie poprosić”. A ja wysłucham. A ja otulę twoją opowieść moją pewnością, że na pewno ono właśnie takie będzie. Niemal słychać tych Serc szeptanie kierowane do was, wędrujących ze świata ku tym mogiłom, że „…wprawdzie kiedyś się spotkamy, ale to nie o to spotkanie chodzi!”.  Chodzi o to, żebyśmy nigdy nie zapominali, że „… ja tu byłam, byłem, zdarzało mi się stać obok ciebie, przy tej mogile, przy tym Świetle jasnym. Wtedy dwa Serca, które w ciele biły, obiecywały sobie być ponad przestrzenią i ponad ziemskim czasem. Miłość, ona najważniejsza”. Te serca szepczą, szepczą tak cichutko, że dziękują, że o nich się pamięta, że życia gratulują szczęśliwego ludziom.

Przy Ogniu, który powoduje spotkanie niezwykłego rodzaju, odpływają smutki i zmartwienia codzienności – jakby myśli nagle wniknęły do niebiańskiego Istnienia Raju, jakby nagle ten żal, że ktoś odszedł był mądrzej pojmowany, jakby ciepło otrzymywały, twoje człowieku, dalsze życiowe plany.

Oni również biorą dla siebie blask zapalonego Światła. On nie płynie tylko w jedną stronę! Gdy płonie, im też przychodzi na myśl, żeby tobie nie zgasło to Światło w trakcie życia się palące, by mogły po raz kolejny, za ileś tam lat, twoje dłonie po raz kolejny rozpalić dla nich ten ciepły Płomień.

Wędrowcy, raz spotykają się tu, raz gdzieś indziej, raz w trakcie życia prowadzą dyskusje a czasami milkną, gdy pozostawiają poza sobą to życie. Wędrowcy, wznoszą wtedy Serca, spojrzenia oczu ku Tamtym Przestrzeniom i całością siebie mówią „Wiemy, że spotkamy się między Niebem a Ziemią. Wiemy, że istnieje to zawsze, to wszędzie, ta wieczność…

Ale pragniemy każdą chwilę spędzić tutaj, razem – w trakcie życia, gdy jest się tutaj z ciałem, ale również, gdy nagle zapominasz o codziennym dni trudzie, i idziesz tam, gdzie ktoś pozostawił to ciało po sobie…, by zapalić Światło. Myślisz wtedy, myślisz, ale nie o sobie.

A nad tym miejscem, tym, gdzie to się staje, unosi się jasne Światło Istnienia – bo to jest spotkanie życia z tym, co już życiem nie jest, bo to jest chwila, gdy obok siebie biją Serca ludzkie i te, już nie ludzi. Myśli, uczucia, czy się ciało posiada czy nie, w gruncie rzeczy są takie same – tak bardzo każdy potrzebuje tego drugiego Serca, tego Światła, które sprawia, że jesteśmy wiecznie razem.

Z taką tkliwością patrzę na ten dzień, gdy ludzie spieszą się niosąc kwiaty i Światła, i siebie, przepychają się w ludzi innych tłumie, by odnaleźć to jedno, drugie, trzecie.., najważniejsze dla swojego serca miejsce. Z tkliwością patrzę na te barwy kwiatów, które stawiają na mogiłach. Tak bardzo chcą coś zrobić dla istoty kochanej i w materii, i tak po prostu, z głębi swojego serca. I ty z tkliwością popatrz na siebie, gdy to Światło zapalisz komuś. Pomyśl, że ten ktoś wtedy obok ciebie będzie, że nie ma rzeczy w twoim życiu dla ciebie niewykonalnych o ile są potrzebne, ważne dla ciebie.

Oni wzmacniają siebie poprzez miłość, która wraz z tym Światłem płynie. Ty wzmacniaj swoją wolę poradzenia sobie. Niech się łączy nie tylko tego dnia ze sobą miłości i życie, życie i Tamte funkcjonowanie ponad wszystkim, nazywane Istnieniem.

Z tkliwością patrzeć będę na twojego życia ciąg dalszy. Przyglądać się będę z wielkim szacunkiem każdej twojej decyzji wspierającej ciebie. Nie mam wątpliwości, że pewnego dnia znów w to miejsce przyjdziesz, by opowiedzieć zapalonym Światłem, że pięknem żyjesz. A Oni wtedy rozkwitną płomienistością swojego JESTEM, bo łączy nas dobra życzenie i coś jeszcze, i coś jeszcze… Bo łączy nas wola budowania tego, co jest Istnienia Diamentową Drogą.

Nie kończysz swojego życia, tylko je kontynuujesz. Oni ci w tym również z całego serca zawsze pomogą. Te Światła są zapalane dla tych, którzy odeszli i dla tych, którzy tu dalej są i będą. Są to Światłą serdeczności wielkiej. Zawsze, gdy będziesz patrzeć na zapalone Światło świec pamiętaj – one to Miłość.

(przekaz ze spotkania autorskiego, Warszawa, 30.10.2018)