Ta chwila, to miejsce, ten czas…

Ta chwila, to miejsce, ten czas…

Ta chwila, to miejsce i Ja. Kim jestem? Czy to wszystko, co oczy do tej pory widziały, to mi się śniło? Czy to wszystko, co przeżyło serce, to był tylko sen? Co z tego wszystkiego we mnie pozostało? Ta chwila, to miejsce i Ja. Przymykam oczy, by nie widziały. Wsłuchuję się w siebie. Czy to wszystko, co teraz czuję, to mi się śni? Jeżeli otworzę oczy i zobaczę świat, który mnie otacza, czy to mi się śni? Co jest realne? Co nie jest realnością? Co faktycznie mam, a co tylko mi się wydaje, że posiadam? Jaka jest prawda? Czy Ja znam tę prawdę? A może tylko mi się zdaje, że istnieje w ogóle coś, co nazywa się prawdą?

Ta chwila, to miejsce i Ja. Emocje, obrazy, wizje, tęsknoty. Czy to, to jest ten mój prawdziwy świat, czy tylko docierające do mnie skądś, od kogoś czyjeś marzenia? Wiele jest pytań. Wiele odpowiedzi na nie. Ta chwila, to miejsce i Ja. Właśnie po to, by odpowiedzieć sobie – kim jestem? Co się dalej stanie? Dokąd pójdę? Co mnie odwiedzi w życiu moim? Ta chwila, to miejsce, ten czas.

Posiadam siebie. Przecież mi się to nie śni! Przytulam to, co wydaje mi się, że stanowi mnie. Tak, to jestem Ja! Czy to, co przytulam, to jest smutek, czy to jest szczęście? Co oznacza, że to, co przytulam jest smutkiem albo radością? Czy to mi się tylko zdaje? Czy to jest tylko sen? A może mam do czynienia z niebywałą formą, w której o siebie, o tę stawkę MNIE po prostu gram?

Gdzieś tam, het przede mną, inne chwile, inny czas i spotkania w trakcie których ktoś będzie, a kogoś nie będzie wcale. Czy to będzie działo się dlatego, że Ja o tym śnię, marzę w gruncie rzeczy? A może… A może w tym śnie o kolejnych chwilach, w których będę, jestem efektem czyichś wizji, czyichś marzeń? Pytań jest wiele. Odpowiedzi na nie jeszcze więcej. Wybieram te, które pasują do mojego wyobrażenia o tym, co jest, o tym, co będzie. Gdy nie wiem czy to sen, czy to prawda… Gdy nie wiem, kim jestem, kim mogę być… Gdy nie wiem, czy ta chwila jest mało ważna, czy ważna, zwracam się do wszystkiego, niech mi powie to wszystko – co mnie otacza, co stanowi przestrzeń, co zrobię dalej?

Jak uda mi się unieść, donieść te wszystkie pytania i odpowiedzi możliwe na nie? Czy uda mi się sprawić, że będę jak, ten szczęśliwy człowiek, cieszyć się z każdej chwili, cieszyć się z każdej przestrzeni, cieszyć się z tego że, czy śnię, czy nie śnię, mam siebie odczuwanie? Dokąd pójdę? Co zobaczę? Co poczuję? Z czym się skonfrontuję? Z czym się polubię? Czy będę mieć wewnątrz siebie wrażenie, że zagubienie mnie czeka, czy pewność, że nic mylącego się nie stanie, czy to będzie droga, czy to będzie woda, czy to będzie powietrze, czy to będzie fala ludzi, czy to będzie jeden człowiek, na którego będę czekać.

Ta chwila, to miejsce, ten czas. Czy to sen, czy to jawa? Czy to Ja, czy tylko moje wyobrażenie o mnie, czy mam oczy otwarte, czy widzę, czy słyszę, czy zamykam oczy. Czy od słyszenia świata się bronię? Bronię… Ciągle mi szepcze moje wnętrze, moje serce, ciągle woła o to ciepłe, o to dobre. Ciągle zwraca się do tego, co jest mną, światem moim, do tego wszystkiego, co znajduje się dookoła, wszędzie niemal, o to dobre, o to, co serce napoi, o to mądre, bo przecież niemądrość dotknęła mnie nie raz.

Dokąd pójdę? Co poniosę dalej? Czy uda mi się to ciepło, tę mądrość mieć, nie wypuszczać ani z dłoni, ani z serca? Czy patrząc będę umieć dostrzegać te dobre oczy, te Istoty wspaniałe, którym spokój mój wewnętrzny także będę zawdzięczać? Czy uniosę, czy przełożę na przyszłość? Czy to, co serce mówi da mi radość bycia? Czy to, co stracę nie okaże się niewybaczalną zgubą? Czy to, co odnajdę, okaże się moją, mego życia chlubą? Tyle pytań, tyle myśli, tyle uczuć. Jedna wizja, druga, następna! Każda o czymś opowiada.

Może warto, może warto zatrzymać te myśli, te wizje, te pytania, te odpowiedzi i poczuć, że faktycznie umiesz swoimi nogami mocno na ziemi stanąć? Może warto zatrzymać to wołanie, by poczuć siłę, mądrość świata, którym jestem, przestać prosić się o jakiekolwiek łaskawe danie i z ogromnym szacunkiem poczuć, że JESTEM, że JESTEM?

Ta chwila, to miejsce, ten czas mówią wszystko swoim ciepłem, swoim słońcem, swoją ciszą, że godny jest mój wewnętrzny świat, że nie muszę iść dalej do kolejnych chwil moją stopą bosą. Wszystko dookoła szepcze, że cokolwiek, by się nie stało, najważniejsze jest, by były te chwile następne, kolejne, by to wędrowanie się kontynuowało. Czy to sen, czy prawda, czy realność?

Bez względu na to, jaka odpowiedź pojawi się we mnie na moje pytania… Bez względu na to, co obok mnie jest… Bez względu na to, jaki jest plan mojego kolejnego dnia, kolejnego czegoś, kogoś spotkania, wsłuchując się w ciszę swego wnętrza, rozumiejąc siebie tak jak umiem siebie zrozumieć, jedno wiem na pewno – nie potrzeba mi bólu mojego serca, nie potrzeba mi myśli, uczuć, które mam wrażenie, że coś we mnie zabiją.

A Ja chcę iść, a Ja chcę żyć bez względu na chwilę, bez względu na miejsce, bez względu na czas! Szukając tego, co jest dla mnie najlepsze, chcę wzmacniać swój wewnętrzny blask – zwracając się do wszystkiego: do snu i do jawy, do tego, co widzę, czego zobaczyć nie potrafię, o pogodność, o serdeczność Istnienia strawy, o najzwyklejszą dobroć.

I choćby nawet kolejne chwile, przestrzenie i ten następujący po sobie czas, nic mi nie powiedziały, nie dały mi przyrzeczenia, że taki będzie tego wędrowania blask, to i tak wiem, jakie mam dla siebie życzenia. I choćby wkoło ziemia dygotała, choćby ludzie mówili o niedoli bycia, choćby deszcz zimny z nieba spadał, będę iść – bo niczego więcej nie mam. Mam przed sobą drogę, którą muszę przejść, którą chcę przejść. Albo mi w niej towarzyszy to, co daje mi ciepło mojego JA albo nie.

Ta chwila jest ważna, ta przestrzeń, ten czas. Ważna jest każda odpowiedź, jaką by nie była. Wszystko jest ważne, ale istnieje też mój blask, moja odwaga wyciągania ręki po to, co jako dobre do mnie może przybywać. Nigdy tej ręki nie opuszczę w beznadziei. Nigdy nie przestanę jej wyciągać właśnie po to – po te światła miłości, dobroci, prawdy i nadziei. Ciągle będę myśleć o tym. Ciągle będę czekać na ten blask.

Czy to, co było, to był sen? Czy to, co odeszło w przeszłość, odeszło naprawdę? Czy ten dzisiejszy dzień bardziej łączy się z tą drogą, którą idę, czy próbuje mnie zatrzymać w jakieś mojej smutku, samotności jamie? Zwracam się do miejsca do czasu, do przestrzeni o tę wolność, o to nie przeszkadzanie! Nie chcę mieć jamy w swoim wnętrzu, w świecie, który, gdy otwieram oczy, barwami się mieni. Nie jestem tutaj po to! Nie jestem tutaj po to.

Czy to sen, czy realność? Wszystko drży, wszystko drży. Wszystko może zmienić swoją formę, swoją postać i także My, i również My. Wszystko drży. Wszystko szuka najlepszego dla siebie miejsca. I Ja także.

Takie myśli przyszły do mnie, gdy teraz na was patrzę…

Magdalena 

Karolinów, sierpień 2019

Related Entries